niedziela, 30 stycznia 2011

Salsa Ocopa i Gamarra.

Mieszkając w Limie 2 tygodnie zauważyłam u siebie pewne lepsze nawyki żywieniowe. Codziennie na śniadanie jemy paltę (avocado), pijemy mało kawy i objadamy się świeżymi owocami oraz warzywami. Kolacji praktycznie nie jemy, a jeśli jemy to coś lekkiego.
Wszystko ma taki pełny smak i zapach, nie mówiąc o pięknym wyglądzie.
Chciałabym żeby w naszym kraju słońce tak grzało, żeby można było hodować wszystko nie używając sztucznego doświetlania ani zbędnych chemikaliów...

Gamarra to ulica handlowa położona w dzielnicy La Victoria, która jest jedną z najniebezpieczniejszych dzielnic Limy. Na tej też ulicy znajduje się 17 000 sklepów w 144 galeriach handlowych.

Po udanych zakupach trzeba coś zjeść. Dziś będzie to pierwsze regionalne danie, które przygotowałam sama. Jest to "ocopa" - pikantny sos, który pochodzi z regionu Arequipy.

Przepis na 4 osoby:
- 5 papryczek chili
- 1 większa cebula
- kostka białego słonego sera (feta lub bryndza)
- ok. 5 szklanki wody
- ok. 10 ciastek typu krakers
- ok. 15-20 słodkich herbatników
- pół szklanki mleka
- łyżeczka soli

Chili dokładnie myjemy, wydrążamy środki i moczymy w wodzie przez kilka minut. Cebulę kroimy na większe kawałki i smażymy na rozgrzanym oleju. Po chwili dodajemy papryczki i przez dłuższy czas rumienimy razem z cebulą.
Wyciągamy blender. Wrzucamy biały ser, podsmażone chili z cebulą, dodajemy wodę, rozkruszone oba typy ciastek, mleko i sól. Wszystko dokładnie mielimy.
Sos podajemy z ugotowanymi ziemniakami, które nie muszą być ciepłe.
My dodatkowo jedliśmy kalafior w cieście.
Polecam ten "sosowy", kulinarny dodatek - jest czymś zupełnie odmiennym od tego co zwykło lądować na naszych polskich talerzach.

5 komentarzy:

  1. Ciekawy ten sos - chętnie wypróbuję.

    Po przejrzeniu Twojego bloga uzmysłowiłam sobie, ze za słabo znam kuchnię Ameryki Południowej i przydałoby się lepiej ją poznać, bo na pewno jest ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozazdrościć Wam temperatury:) I tych przysmaków, które widziałam na kilku zdjęciach;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz już będą przepisy:). Pierwsze dni były na zapoznanie się z tutejszą kuchnią.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ba rdzo sie ciesze, ze zasmakowalas w kuchni limamskiej/peruwianskiej, ale ten przepis to nie jest ocopa. Brakuje w nim najwazniejszego skladnika, ktory odroznia tez sos od innych czyli ziola zwanego huacatay, rodzaj aksamitki. Brakuje tez orzeszkow ziemnych, ktore nadaja ocopie grudkowatosci oraz skondensowanego mleka (wody sie nie dodaje). Polecam przepis oryginalny

    OdpowiedzUsuń
  5. W takim razie chyba, tak jak w każdej kuchni i w każdym domu robi się inaczej. Tutaj bylo to przygotowywane przez rodowita Arequipiankę, prawdopodobnie u niej w domu się tak robi, chociaż jeśli mnie pamięć nie myli mogły być dodawane faktycznie orzeszki ziemne i to mleko, ale odrobina.

    OdpowiedzUsuń