czwartek, 19 maja 2011

Chili sin carne!

Uwielbiam pikantne jedzenie. Kiedyś nie potrafiłam tego przełknąć, piekło i w ogóle nie czułam smaku, a teraz jem aż uszy się trzęsą:). Do takich smaków trzeba przyzwyczajać się powoli.
Zawsze w filmach, gdzie tylko pokazana jest kuchnia Ameryki Południowej, mieszkańcy zajadają się albo burrito, albo tacos, albo chili. Chciałam od dawna spróbować tego chili.
Prawdziwa nazwa brzmi "chili con carne" czyli chili z mięsem. Moja wersja jest w 100% bez mięsa(dlatego sin) i w 75% zupełnie po mojemu:).
Degustatorami tym razem byli "ten sławny basista" Bartek i jego dziewczyna Ania:). Mówili, że smakowało. Czy nie kłamali, tego nie wiem, ale wierzę im na słowo, bo mi i J.(najważniejszy smakosz) też podpasowało:).

Chili sin carne:
- 1,5 szklanki ryżu
- 2 puszki fasoli(ja dałam białą i czerwoną)
- 1 puszka pomidorów krojonych
- 4 mniejsze cebule
- 4 ząbki czosnku
- odrobina korzenia imbiru
- 3 łyżeczki chili(jak ktoś ma to 2 mniejsze papryczki pokrojone drobno)
- oliwa z oliwek(ja dałam oliwę z chili)
- sól, pieprz, papryka słodka, ostra, imbir suszony, kurkuma i wszystko inne:)

Gotujemy ryż i odstawiamy. Cebulę, czosnek, imbir rozdrabniamy i podsmażamy na oliwie. Kiedy się zarumienią dodajemy pomidory w puszcze oraz odsączoną fasolę. Dosypujemy chili i resztę przypraw, mieszamy. Do powstałego sosu dodajemy ugotowany ryż i mieszamy tak, żeby salsa oblepiła wszystkie ziarna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz