czwartek, 19 kwietnia 2012

Wegańsko

Zgodnie z założeniem w niedzielę zaczęłam swój pierwszy wegański tydzień.

Studiuję rzetelnie każdą etykietę i pilnuję wszystkich zasad dotyczących weganizmu.
Czy coś się zmieniło? Hmmm...poza tym, że nabrałam chęci na ćwiczenia fizyczne i jazdę na rowerze, raczej nic. Czuję się świetnie.

Oto kilka dni z mojego jadłospisu. Nie do wszystkiego robiłam zdjęcia, ponieważ ile można fotografować kanapki.

Niedziela:

śniadanie: kanapki z pastą z groszku i czosnku, z dodatkiem soli i oliwy
obiad: gulasz pomidorowy z tofu, warzywami i kaszą gryczaną
kolacja: jabłka i mandarynki

Poniedziałek:

śniadanie: kanapki z pastą z avokado i czosnku
obiad: falafel + surówka z sałaty lodowej, fasoli i pestek słonecznika (oliwa+przyprawy)
kolacja: znowu jabłuszka



Namoczyłam więcej cieciorki, żeby zrobić hummus na kanapki.

Wtorek:

śniadanie: kanapeczki z hummusem i ogórkiem kiszonym
obiad: wegańska tarta porowo- cebulowa z tofu.
kolacja: kilka kostek gorzkiej czekolady, jabłka i orzeszki solone (zaszalałam)


Środa:

śniadanie: kanapki z hummusem, sałatą i papryką
obiad: babka ziemniaczana (moja największa słabość!)
kolacja: jabłka, mandarynki i sezamki

Czwartek:(czyli dziś)

śniadanie: kanapki z paprykarzem warzywnym i ogórkiem kiszonym
obiad: pieczarki faszerowane ryżem, porem, natką pietruszki i ogórkiem kiszonym ♥
kolacja: koktajl z truskawek i mleka sojowego



Oczywiście będę weganką aż do niedzieli. Cały czas zastanawiam się nad tym, czy może nie spróbować na dłuższą metę, ale póki co się nie deklaruję. Życzcie mi powodzenia.

A tutaj moja malutka świnka dzieląca się ze mną sałatą:

6 komentarzy:

  1. Bardzo ładna ta świnka :D :D :D Radzę nie zmuszać się do niczego, jeśli to i owo "zgrzyta" i nie pasuje :) Jedynie jak się jest tak chorym jak ja to ma sens od razu skakać w głębię :/ Choć to nie jest wina samego weganizmu, tylko ogólnych tradycji, nawyków, miliardowych subwencji produktów od-zwierzęcych itp. Trudniej dostać wegańskie produkty, albo są wyższe ceny, albo też nie ma się co zjeść w podroży. Z drugiej strony zwiększa to odpowiedzialność i odporność na jakiekolwiek tarapaty :o)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie, że dobrze się czujesz i chcesz się ruszać. Ale czemu owoce i słodycze na kolację?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogolnie nie jadam slodyczy w ogole. Teraz cos mnie nachodzi, szczegolnie wieczorami. Co do owocow- to samo. Jestem osoba bardziej warzywna. Ale to moze dlatego ze rzucilam cukier w kawie czy herbacie i jeszcze jakos organizm sie go domaga :-).

    OdpowiedzUsuń
  4. Kusi mnie ten falafel i tarta, słyszę, jak mnie wołają. Ale piekarnik mi się zepsuł (jestem w żałobie) i z tarty nici, więc pozostaje falafel. Właśnie dałaś mi inspiracje na dzisiejszy obiad, bo się zastanawiałam co innego zrobić.
    Peace X.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam sentyment z dzieciństwa do hello kitty:) Co jakiś czas staram się odświeżać wygląd bloga:)
    Kurcze,serce mnie ściska jak zaglądam na Twojego bloga bo mam problemy z jelitami i diete bardzo scisla :<

    OdpowiedzUsuń
  6. o matko, kocham Bożenkę! jest cudna!

    OdpowiedzUsuń