poniedziałek, 16 lipca 2012

Pokarmy zjedzone.

Mój komputer jest chwilowo nieczynny. Nie mam też kabla do aparatu więc wszystkie umieszczone zdjęcia są z telefonu. Żarło, działka i piosenka, która trzymała się mnie przez caluśki tydzień. Dziś chyba przeszło.
Wracam do klasyki i do Mozarta, o którego istnieniu przypomniała mi najukochańsza na świecie Marta.

Tofu z makaronem sojowym, z warzywami w pomidorach (z łódzkiego ChinaTown):


Babcia specjalnie dla mnie gotuje wegańsko. Jako, że wcześniej nie jadałam groszku ptysiowego nie wiedziałam, że zawiera jaja. Babcia też nie wiedziała.
Zupa groszkowa jest bez śmietany, na bulionie wegetariańskim.


Na drugie pyszny gulasz warzywny, w którym najlepszą częścią był seler naciowy i fasola <3.



Na rynkach warzyw do wyboru, do koloru, więc gdy królują upały, na obiad jadamy sałatki, bo są szybkie, zimne i pyszne. Obowiązkowo z prażoną cebulką.


Jechaliśmy całą bandą do Gdańska na BFK (bałtycki festiwal komiksu) i w autobusie pod siedzeniem jakiś młody Pan miał deskę z taką oto naklejką. No to uwieczniłam ją na zdjęciu gdyż bardzo mi się spodobała.


No i coniedzielne wypady do babci na działkę razem ze świnką:








W następnym poście przepis na wegańskie czekoladowe ciasto z wiśniami oraz indyjskie aloo bhaji.

3 komentarze:

  1. Cudowna jest ta świnka, jest odważna wśród obcych czy się chowa ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie jest przyzwyczajona do stałych gości naszego domu. Jak wyjeżdżamy na działkę albo gdzieś indziej, to już też wie, kto jest kto, a kiedy ktoś przechodzi przy niej blisko, lub za głośno się zachwyca- to biedna się boi i dosłownie się cofa. Nie przyzwyczailiśmy jej do tłumów, a niestety nie możemy ich uniknąć, dlatego unikamy spacerów wśród ludzi, wolimy naturę :).

      Usuń
  2. Same pyszności :)
    A świnka jaka śliczna!!!
    Jak czytałam Twój opis na vegespot, myślałam że chodzi o świnkę morską!... A tu proszę, jaka niespodzianka miła :)

    OdpowiedzUsuń