niedziela, 21 października 2012

Ostatni dzień ciepłej jesieni?

Byliśmy dzisiaj ze znajomymi w łódzkim Arturówku. Najchętniej ten dzień spędziłabym w Olecku nad jeziorem, z tą samą bandą ludzi + z przyjaciółmi z mojego rodzinnego miasta. Wtedy byłoby zupełnie idealnie. No ale rodzinny dom daleko, a tu las i woda na wyciągnięcie ręki.


Wzięliśmy żarełko i powędrowaliśmy do tego tak zwanego "kompleksu rekreacyjnego". Siedzieliśmy, delektowaliśmy się słoneczkiem i jedliśmy nasze pyszności.
MAGDA zrobiła pierożki nadziane włoszczyzną i fasolą, oraz pyszną kawę z mleczkiem sojowym i cukrem buraczanym. Ja przygotowałam pastę z kukurydzy, a reszta nas doniosła mnóstwo wafli, czipsów i innych przekąsek. Siedzieliśmy i żarliśmy, czyli robiliśmy wszystko to, co tak naprawdę lubimy.

Pasta kukurydziana:

- puszka kukurydzy (odsączamy i zostawiamy odrobinę tej wody na dnie)
- duży ząbek czosnku
- oliwa chili (jak ktoś nie ma to zwykła+ chili)
- wędzona papryka w proszku
- sól

Całość miksujemy i już. Nie jestem wielką fanką kukurydzy, ale dziś wróciła do łask, tak jak pieczarki.



Po powrocie, dotlenieni zrobiliśmy obiadek. Jakoś tak nie myślałam o tym co będziemy jeść, więc otworzyłam lodówkę, znalazłam wędzone tofu, szpinak, pieczarki. W szafkach miałam cebulę, ryż i przyprawy. Ugotowałam więc żółty ryżyk na kurkumie, pieczarki, cebulę, drobno pokrojone tofu. Całość wrzuciłam do woka. Wszystko smażyło się cudownie, po czym dodałam szpinak i zrobił się taki gęsty sos. Nie wiem jak nazwać taką potrawę. Może gulaszem? Do tego sałatka z pomidorów, sałaty lodowej i roślinnego majonezu.



2 komentarze:

  1. Rety jakie pyszności! Lubię takie dni, szkoda, że już będzie tylko zimniej :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że to nie był ostatni ciepły weekend w tym roku! :)

    OdpowiedzUsuń