wtorek, 23 października 2012

Rozgrzewające dania.

Od niedzieli jem ponad normę. Zaczęło się robić zimno więc wpycham w siebie więcej, a później będę beczała, że utyłam.

Wczoraj, czyli w poniedziałek miałam wolne. Odpoczywałam po weekendzie, posprzątałam w domu, byłam na zakupach. Lubię wolne dni, ponieważ wiem, że wtedy nic nie muszę, a dobre rzeczy wychodzą same z siebie (typu sprzątanie).
Zmartwiłam się jednak ludźmi, może taki jakiś dziwny dzień- w tramwaju chamstwo, na ulicy to samo, coś wisi w powietrzu czy jak? Dostałam nawet porządnie z bara od starej baby. Niektórzy wybrali sobie smutne scenariusze w życiu i nie mogą z nich chyba wybrnąć, przez co obrywa się niestety wszystkim naokoło.

Na obiad mieliśmy gotowane ziemniaczki, ryż ze szpinakiem i tofu oraz dhal w trochę zmodyfikowanej przeze mnie wersji.


DHAL przepis:

- zielona soczewica
- olej
- płaska łyżeczka soli
- 1 cebula, drobno posiekana
- 2 ząbki czosnku, wyciśnięte
- 2,5 cm świeżego imbiru, drobno posiekanego
- 2 łyżeczki kminku (rozgniatam go trochę)
- 1 łyżeczka kurkumy
- 1 łyżeczka garam masali
- 400 ml gorącego wywaru warzywnego (z kostki)
- 1/4 koncentratu pomidorowego
- 1 łyżka soku z cytryny
- 3 łyżki kolendry

Soczewicę płuczemy. W garnku rozgrzewamy olej, wrzucamy cebulę i czosnek, po czym dodajemy wszystkie przyprawy. Mieszamy i wrzucamy na to wypłukaną soczewicę. Następnie dodajemy koncentrat, sok z cytryny i mieszamy wszystko raz jeszcze. Wlewamy na to wywar warzywny i gotujemy ok. 30 minut aż soczewica nam zmięknie. Ma pięknie pachnieć i cudownie smakować.

Dzisiejszy obiad to był makaron ugotowany ze szpinakiem i migdałami oraz czerwona fasola z cebulą, czosnkiem, słonecznikiem, koncentratem i przyprawami. To takie fasolowe indyjskie danie zwane Rajma.



4 komentarze:

  1. o! Może to ta sama baba, która mnie zwyzywała od trąb i czegoś tam jeszcze, bo się wielce oburzyła, że śmiałam na nią zadzwonić gdy szła po drodze rowerowej? Zdecydowanie w poniedziałek było coś złego w powietrzu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe. Ja próbuję delikatnie udawać, że ledwo wyhamowałam na takich ludzi, po czym zatrzymuję się i tłumaczę, że to jest ścieżka rowerowa i jest niebezpiecznie. Znam niektórych którzy robią to 'mocniej".

      Usuń
  2. Widzę, że przemyślenia co do ludzi mamy podobne :/ Niektórzy jakby byli szczęśliwi jak komuś humor popsują. A od takiego jedzenia nie można przytyć (powtarzaj jak mantrę ;))! Wszystko wygląda przepysznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo podoba mi się twoja propozycja obiadowa :)

    OdpowiedzUsuń