wtorek, 9 października 2012

Żurek indyjski.

Koniec jedzenia na mieście, bo i tak nie ma co tam jeść, a milionów monet co raz mniej w portfelu.

Bardzo mi się podoba idea blogów typu, jak żyć tanio jeśli chodzi o jedzenie i np. o ubrania. Chcę żeby i mój taki był, tani, zdrowy i pomysłowy.

Każdy czasami lubi zaszaleć. Ja lubię bardzo. Najwięcej kasy wydaję na żarcie. I to nie dlatego, że mam tej kasy dużo. Ale np. jeśli awokado potrafi kosztować 7zł (!), a ja naprawdę kocham awokado, to je czasem sobie kupię. Chociaż wolałabym za tą cenę kupić ich 15. Albo może to próżne, ale opakowania od herbaty, jakieś designerskie pudełka na sól czy inne przyprawy przyciągają moje oczy i weź i nie kup.

Poczyściłam dziś słoiczki, przesypałam przyprawy. Kupię jeszcze tylko kilka indyjskich, mam nadzieję po taniości na przyszłość i zaczynam. A co zaczynam?
Od dziś włączam system oszczędzania- na żarciu, niepotrzebnych pierdołach, które zagracają mi dom i na nałogu, z którego nie potrafię się wyleczyć- łażenie po lumpach. Kupuję mnóstwo ubrań z zamiarem przerobienia ich (nie mam maszyny i nie umiem szyć), no i leżą, czekają, aż ktoś coś z nimi zrobi.
Zaoszczędzone pieniądze pójdą na moje podróże. Postanowione.

Dziś na obiad był żurek. Wegański 100%. Dziwny był, ale to albo zakwas ze sklepu, albo moje przeziębienie nie dało mi się delektować smakiem. J. mówił, że jest pycha. Ugotowałam go w największym garze jaki mam, bo był trochę za słony początkowo i musiałam go przerobić, dolać wody itp.


Przepis na "Gar de Żur"(moja własna nazwa, prawda, że zabawna?:P):

- 1 butelka zakwasu
- 3-4 duże ziemniaki
- 1 marchew
- 1 cebula
- 4 ząbki czosnku
- bulion warzywny(ja mam wielki gar)
- liście laurowe, ziele angielskie, duuuuuuużo majeranku, garam masala, kurkuma, sporo chili, szczypta imbiru, kminek
- kilka łyżek oliwy (do smażenia i do wody)

Ziemniaki, marchew, czosnek, bulion warzywny, liście laurowe, ziele angielskie i majeranek gotujemy z łyżką oliwy. Kiedy wszystko zmięknie dolewamy butlę zakwasu. Cebulę podsmażamy z przyprawami, które zostały. Wrzucamy do reszty i mieszamy. Jeśli zupa będzie za rzadka, musimy ją zagęścić odrobiną mąki z wodą. I już powinno być lux.

A to fragment komiksu zrobionego przez Michała Klimczyka, gdzie jesteśmy z Bożenką. Jest historia moja i J. Polecam zajrzeć TUTAJ i polubić. Michał był jednym z gości Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w tym roku.


Kuchnia Kriszny Organizator: Aniko




2 komentarze:

  1. dobry ten wpis w rysunku.W ogole.. Zrozumialam teraz dlaczego masz swinke;) Ula R.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dodaj ten przepis do mojej vegeakcji o kuchni orientalnej ;) więcej ludzi go zobaczy http://vegespot.pl/akcje/19/kuchnia-kriszny/

    OdpowiedzUsuń