wtorek, 8 stycznia 2013

Cudowny groch i nie tylko.

"Nasiona grochu w największej ilości zawierają białko, które stanowi do 34% jego składu. Jest to bardzo cenne źródło białka, które w porównaniu z roślinami zbożowymi zawiera szczególnie dużo lizyny i treoniny, ale także inne aminokwasy egzogenne, a więc takie, które musimy dostarczać z pożywieniem, gdyż nasz organizm ich nie syntetyzuje. Nasiona grochu bogate są w witaminy z grupy B (B1, B2, B6) często niszczone są przez gospodynie, które dodają do wody sodę w celu szybszego namiękania nasion. Witaminy te rozkładają się w zasadowym środowisku, przez co po tym zabiegu znacznie zmniejsza się ich ilość. Ponadto groch zawiera duże ilości składników mineralnych takich jak potas, wapń, żelazo, fosfor i jod."
Więcej o grochu możecie poczytać TUTAJ.


Najpierw jedliśmy kotlety z grochu w sosie pomidorowym. Mam ich sporo zamrożonych, ponieważ przy robieniu veggie burgerów, zawszę wychodzi mi za dużo.
Moczymy groch ok. godziny. Mielimy z czosnkiem, przyprawami wg uznania. Dodajemy odrobinę bułki tartej, wody, mąki ziemniaczanej i lepimy kotleciki.

Kolejną rzeczą, którą wykonałam był pasztet. A raczej taki klops na kanapki.


Przepis na pasztet/klops z grochu:

- 1,5 szklanki grochu
- szklanka kaszy jaglanej
- 6 średnich marchwi
- 1/3 dużego pora
- 1 cebula
- szklanka słonecznika
- po łyżeczce: chili, garam masali, soli, majeranku
odrobina kurkumy, oregano, suszonej włoszczyzny (mam taką drobniusią)
- 2 kostki warzywne
- olej lub oliwa
- bułka tarta

Groch moczymy przez ok. pół godziny. Możemy wcale nie moczyć. Gotujemy go z kostką warzywną i z odrobiną oliwy. Kiedy widzimy, że trochę nam urósł i zmiękł, odcedzamy i odstawiamy do wystygnięcia. W tym samym czasie na 2 palniku gotujemy szklankę kaszy jaglanej (również z kostką warzywną). Na patelni podsmażamy por, cebulę i starte marchewki ze wszystkimi przyprawami. Kiedy się nam to troszkę podsmaży i poddusi, dodajemy słonecznik. No i pozostaje nam wszystko zmielić. Ja miksowałam na dwie tury. Groch z kaszą były jeszcze ciepłe więc nie musicie czekać, aż wszystko wystygnie. Później smarujemy blachę odrobiną oliwy, sypiemy troszeczkę bułki tartej i wykładamy masę do blaszki. Podlałam to odrobiną wody, żeby łatwiej ugładzić w formie, a wierzch posypałam ziołami i bułką tartą. Z tej ilości wyszły mi jedna mała i jedna dłuuuga blaszka pasztetu.

A to szybkie danie, czyli mrożonka chińska z Kauflandu i najszybszy zalewany wrzątkiem ryżowy makaron. Wszystko doprawione mieszanką do potraw chińskich.


Sałatka z kapusty pekińskiej, ogórków kiszonych, kiełków fasoli mung, słonecznika, makaronu świderki i pora. Sól, pieprz oraz wegański majonez. Obok w szklankach koktajl z truskawek, wiśni i mleka sojowego. Mam jeszcze trochę zapasów z wakacji w zamrażarce ;).



A dziś 66 lat skończył jeden z inspirujących mnie w swój dziwny sposób artystów, David Bowie. Wrzucam coś do posłuchania.

1 komentarz: