sobota, 23 lutego 2013

Tajska zupa z marchwi.

Zima nie odchodzi, więc rozgrzewamy się czym się da. Nawet zaczęłam ją lubić, chociaż miałam takie dni, że chciałam w łóżku zostać aż do wiosny. Na szczęście przeszło! Teraz zima jest taka puszysta i ładna, szczególnie nocą. W dzień niestety widać brud miasta na śniegu.

Chcę już na rower!



Tym razem zupa tajska. Kilka tygodni temu, mąż przyjaciółki zaserwował nam taką na Jej urodzinach.
Pyszna, lekko pali, ale smakuje nawet dla tych, którzy nie lubią pikantnego. Postanowiłam ją zrobić.
Zmodyfikowałam troszkę Jego przepis i wyszła idealna!

Na duży garnek zupy potrzebujemy :

- litr wody
- 1 puszka mleka kokosowego
- 1 kg obranej marchwi
- 3 ząbki czosnku
- 3 papryczki chili
- łyżeczka sproszkowanego chili
- 2 cebule
- 2 kostki warzywne
- garść trawy cytrynowej lub pół cytryny
- łyżeczka soli, szczypta garam masali

Na patelni podduszamy pokrojoną w plasterki marchew, poszatkowane cebule, zmiażdżony czosnek, trawę cytrynową i pokrojone w cieniutkie plastry chili.
Sypiemy na to przyprawy i mieszamy od czasu do czasu. Kiedy wszystko odrobinę zmięknie wrzucamy do blendera i miksujemy razem z puszką mleka kokosowego. Jeśli jest za gęsto, dolewamy wody z bulionem, który gotujemy na drugim palniku z kostek i litra wody. Wlewamy krem z blendera do bulionu w garze i mieszamy.
Jak nie ma trawy cytrynowej, możemy wycisnąć pół cytryny lub limonki. Ma być taka nutka kwaskowatości, ale bez przesady.
My jedliśmy to z pysznym ciepłym chlebem z pobliskiej piekarni.

No i Bożenka, która wyczuła, że gotuję i wpadnie jej zaraz marchewka ;).

9 komentarzy:

  1. Lubię wszystko co ostre, szczególnie połączenie mleka kokosowego z chilli, ciężko mi tylko sobie wyobrazić aromat płynący z trawy cytrynowej, brzmi ciekawie;)
    Ps. Bosska ta Twoja świnka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przyjemnością zrobiłabym na jutrzejszy obiad, ale akutalnie nie mam gdzie kupić mleka kokosowego :)
    Jaka śliczna Bożenka, zakochać się można w tym ryjku! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny przepis! Dodaj się do akcji na Mikserze! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. mmm chetnie wypróbuję zupkę:) A Bożenka...cuuuudna:)

    OdpowiedzUsuń
  5. W imieniu swoim i żującej właśnie dywan Bożenki, dziękujemy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bożenka jest piękna :)
    Kremy z marchewki uwielbiam, więc zapisuję przepis do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A skąd ta Bożenka? Można coś więcej o niej ?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bożenka jest spod Konina. Gdzieś wcześniej już pisałam, że to miniaturka, moje małe dzieciątko. Robi to kuwetki i jest małym cudakiem. Je wszystko, w szczególności sznurówki i kable ;).

      Usuń