sobota, 16 marca 2013

Pasta kanapkowa ze słonecznika.

Chyba już wszyscy oczekujemy wiosny, słoneczka, wyjścia na rower. Tydzień temu już było tak cudownie, wyciągnięty płaszcz, lżejsze buciki. Na Piotrkowskiej mnóstwo ludzi. Wszyscy szczęśliwi. Tak bardzo wiosna uderzyła mi w serducho, no i co? Dwa dni później wróciła zima.
Jak jakiś koszmar. Razem z zimą wróciły jakieś dziwne, niechciane smutki i marudzenie. Co z tego, że to słońce teraz świeci, skoro mróz kąsa w ryło, przez co nie chce się wychodzić z domu.


Zaczęłam ćwiczyć. Obym twardo w tym trwała. Póki co trzęsę się jak galareta, nie mogę chodzić, bo mam takie zakwasy, że ho ho. Z drugiej strony ten ból jest taki radosny, wypracowany ;).

Często wrzucam zdjęcia tej pasty, ale nigdy nie podałam na nią przepisu. Jak dla mnie najlepsza ze wszystkich, które do tej pory jadłam/robiłam. Często gości na naszym stole. A jako że zbliżają się święta, to i mamy rzeżuszkę!



Potrzebujemy:

- szklankę słonecznika
- 2-3 łyżki koncentratu pomidorowego
- oliwę z oliwek lub olej lniany
- sól
- zioła prowansalskie (nie koniecznie)
- blender

Używam robota kuchennego, do którego najpierw wrzucam słonecznik, zalewam go oliwą i dokładam koncentrat. Solę i miksuję wszystko na gładką masę. To jest prościzna, ale bez robota czy blendera, troszkę ciężko zrobić taką pastę.

Wiosno zapraszamy!



PS Jest jakiś nowy sposób wrzucania zdjęć, nie mogę ich wyśrodkować, powiększyć. Nie znam się. Może ktoś mi pomoże w ustawieniu tego, bo już któryś post z rzędu denerwuje mnie to, że zdjęcia są tylko po jednej stronie :).

6 komentarzy:

  1. Pasta pyszna:) Gratuluję samozaparcia w ćwiczeniach i życzę wytrwałości:)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo ciekawa ta pasta.
    a i ja ćwiczę! powodzenia dla nas obu w tymże postanowieniu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Musi być pyszne.
    Ja ostatnio robiłam taką pastę z koncentratem, tylko postawiłam na siemię lniane - koncentrat zabił specyficzny smak i było pysznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja robię bardzo podobną pastę, tylko słonecznik namaczam zawsze z 2 godzinki, a do przecieru pomidorowego dodaję imbir starty. Czasem ząbek czosnku lub trochę pokrojonej cebulki. Pyyyycha:))) Używam jej też np. jako bazę do sosu do makaronu albo dip do kotlecików warzywnych:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyłączam się do zaproszenia ;)
    Zimo, precz!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jutro na śniadanie zrobię te pastę. Gratuluję walki o dobrą kondycję. Ja też zaczęłam ćwiczyć i zamierzam być dzielna. Pozdrawiam. Oby do wiosny. :)Iza

    OdpowiedzUsuń