niedziela, 26 maja 2013

W te pędy- nowa łódzka bezmięsna jadłodajnia.

Odwiedziliśmy nową łódzką wegetariańsko- wegańską restaurację W te pędy, która mieści się na rogu ulic Traugutta i Sienkiewicza w Łodzi. Wcześniej była tam pizzeria. 

                                       

 Fajne miejsce, tym bardziej, że po drugiej stronie ulicy znajduje się klubokawiarnia Owoce i Warzywa i dużo różnych knajpek. Może to będzie kolejna uliczka, która przyciągnie ludzi niczym Off Piotrkowska.

Byliśmy jakoś dzień lub dwa po otwarciu. W menu były wegańskie pierogi po 11zł za 8 sztuk. Mój Jan wziął ruskie, Klaudyna z tofu i szpinakiem,  a Michał z kaszą i suszonymi pomidorami. Były chyba jakieś jeszcze, nie pamiętam dokładnie. Ja wzięłam kotlety z kaszy i płatków owsianych (jeśli się mylę, proszę mnie poprawić), kaszę gryczaną i mix różnych sałat z pysznym sosem Vinaigrette i pestkami dyni, co kosztowało mnie 12zł. 

Oczywiście zrobiliśmy roszadę, żeby każdy spróbował wszystkiego. Zachwyciły mnie pierogi, w sumie każy był doskonały! Moje kotlety też zacne, ale jakby jeszcze jakiś sosik do nich dodać, to powaliłyby mnie na pewno na kolana. I pietruszka wszędzie- mój czuły punkt i ulubiony dodatek.


                                   

Na deser skonsumowaliśmy pyszny jabłecznik, który byłby idealny gdyby nie przesadzona ilość cynamonu na wierzchu. Poza tym rewelka. Pyszny kompocik, Klaudyna miała czajniczek z herbatką, która zachwyciła smakiem i ceną. 


Naprawdę cudownie, że otworzyło się takie miejsce. Jedzenie jest smaczne, niedrogie, obsługa bardzo pozytywna. Czuliśmy się tam dobrze, a klimat jest troszkę jak dla mnie baru mlecznego- czyli swojsko i przyjemnie. 

Z tego co wiem, można u Nich kupić różne mieszanki herbat, które są z rejonu łódzkiego (robi je Pan ze Zduńskiej Woli?). 

Nawet mięsojad nie będzie narzekał :). 

7 komentarzy:

  1. Ale fajnie. : ) Odkąd wyprowadziłam się z Łodzi, zaczęło się tam coś dziać w kierunku weganizmu, szkoda, że dopiero teraz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje za informacje mieszkam w Łodzi choć nie jestem wegetarianką to chętnie skoczę do tej restauracji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A jaka ładna falbanka na pierogach, mi nigdy nie udaje się takiej zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  4. o proszę, ktoś z mojej mieściny zaopatruje łódzką knajpkę w herbaty? ale czad :D
    Jedzenie wygląda na smaczne, muszę się tam wybrać któregoś dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe. Muszę pamiętać, kiedy następnym razem zawitam do Łodzi.
    Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zaglądam obok - do pani Małgosi, mistrzyni nożyczek (polecam!). Przy najbliższej wizycie u niej nie omieszkam przyjść na cuuuudnie wyglądające pierogi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nareszcie, na bank zawitam do Was w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń