wtorek, 18 czerwca 2013

Stolica Peru- Lima.

Chciałabym zamieszkać w Peru. Najlepiej gdzieś na wsi, nad oceanem. No ale z drugiej strony myślę o Andach, chociaż zdecydowanie jestem większą fanką morza niż gór. 
Dziś opowiem o stolicy.  Moja wyprawa odbyła się 2 lata temu, no i jak się cofniecie te 2 lata postów na blogu- to znajdziecie troszkę wspomnień. 
Może bym się zdecydowała na życie w Limie, ale to taka miejska wielka dżungla, którą zjada "amerykańskość". Wszędzie 3 litrowe Coca Cole, Sturbucksy albo Bembo- taki peruwiański mak. McDonaldsy też są , ale naliczyłam niewiele. Dzielnica handlowa - bloki ze sklepami, odzież, sprzęty do domu, wszystko! I największy targ książkowy jaki w życiu widziałam. 
China Town, wszędzie budy z "CHIFA"- czyli chińskim peruwiańskim jedzeniem. Różni się od naszego "chinola" wszystkim poza makaronem, ryżem i sosem sojowym ;).
Poza bogactwem osiedli nad oceanem, są też domy nawet z przysłowiowego kartonu.
Ceny są porównywalne do polskich. 1 sol wynosi troszkę ponad złotówkę.
Miraflores-  najnowocześniejsza dzielnica w Limie.
Tam avocado rośnie wszędzie i za kilogram zapłacimy 3 sole, a nie 3 zł za sztukę ;). 2000 odmian ziemniaków- dla mnie to jest raj- jestem kartoflakiem i nigdy nie przestanę być. Kasze, ryże, quinoa- taka tania- tam jest wegański raj- jeśli sam sobie przygotujesz żarcie.

Jeśli chodzi o jedzenie "na mieście" to wegusie mają tyci przesrane. Tzn było tak 2 lata temu, teraz może się zmieniło. Pytasz- Przepraszam, macie może coś bez mięsa?
 - Tak, kurczaka!
To miseczka owoców z chrupkami polanymi syropem, w tle coca cola- kupujesz 1,5 litra i rozlewasz sobie na kubeczki.
Jak nie jesz ryby, to w ogóle jesteś dziwakiem ;). Wtedy byłam jaroszką. Po powrocie stałam się 100% wegetarianką- ta mnogość stworzeń morskich mnie przytłoczyła, wtedy zaczęłam tak trochę myśleć o tym, co jem. Nigdy nie byłam zwolennikiem ryb, a owoce morza to najgorsze co może być. 

Gamarra- dzielnica handlowa.
Bardzo popularne są kobiety sprzedające galaretki w plastikowych kubeczkach. Słychać krzyki "gelatinas, gelatinas". Bardzo popularne są ugotowane przepiórcze jajka lub ziemniaki m. in. z sosem Ocopa arequipeña- przepis tu zawarty jest niewegański, ale zamiast białego sera można dodać tofu. Jest jeszcze mnóstwo różności, o których nie wspomniałam. To tylko takie "po łebkach". Mój kajecik podróżnika jest wypełniony po brzegi moimi spostrzeżeniami. W końcu ponad 2 miesiące tam siedziałam. Ale to i tak za mało żeby poznać życie tam. 
Plaza de Armas, Plaza Mayor
Plaża miejska w stolicy.

Oczywiście, jest mnóstwo nowoczesnych domów handlowych, kin, sieciówek - ale to już znamy więc rzadko się tam zapuszczaliśmy- no i ceny z kosmosu- dla bogatych turystów, którzy nigdzie indziej się nie zapuszczają poza stolicę.


Papas Fritas i Palta Rellena- sałatka jak nasza warzywna+avocado.
Pamiętam też, że gdy zamówiliśmy 42cm pizzę na naszą dwójkę, obsługa tłumaczyła, że to pizza rodzinna i że na pewno jej nie zjemy.
Zjedliśmy...



Jedynie w Arequipie wegetariańskie lokale stały jeden na drugim. I co lepsze- nie żywili się tam tylko turyści, ale i normalni mieszkańcy.


Pewnie jeśli w tamte restauracje zawędrowałby sanepid, to wszystko by zamknęli. Ale to jest właśnie urok Peru. Tak swojsko. Knajpę może otworzyć każdy.

China Town


Czekamy na makaron z warzywami. Produkt Coca Coli- Inca Kola- złoto Inków ;). A to wan tan z sosem.

Dziś mam dzień wspomnień i już ciułam grosik do grosika, żeby znów móc się zapuścić do Peru- albo najlepiej zwiedzić całą Amerykę Południową.  Tym razem będzie to wegańska wyprawa, no i takie już będą całe życie.

Jak mnie najdzie tak jak dziś, to opiszę naszą podróż po Andach, w dół Kanionu Kolka oraz to, jak spotkaliśmy w pokoju skorpiona ;).

15 komentarzy:

  1. a jak tam pojechalas? z biurem podrozy? 2 miesiace... to moze do rodziny? z rodzicami,znajomymi, skad pomysł na Peru?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do rodziny! Mój narzeczony ma peruwiańskie korzenie! :)

      Usuń
  2. Inca Cola wygląda jak mocz w butelce :P Tak mi się skojarzyło...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak są ziemniaki i dużo mięsa to już mi się podoba:) czekam na dalsze "dni wspomnień" ! Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzień dobry, jestem zainteresowana współpracą z Pani blogiem, proszę o kontakt;) wspolpraca@armadeo.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciociu, a ile tam quinoa kosztuje wlasciwie, można by importować jakoś czy coś, bo tu troszkę przydroga com?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciociu, dołącz do mojej drużyny pierdzenia i gotuj nam juz na zawsze !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że dołącze! To moja wymarzona drużyna!!! A sprowadzanie quinoa wyniesie później w kosztach pewnie podobne ceny do tych naszych, więc nie jestem pewna czy jest sens...

      Usuń
    2. No dobra, a ile tam na miejscu za pół kilo czy kilo można nabyć? buziaki siusiaki ;**** !

      Usuń
    3. Jak u nas jęczmienna czy jakaś inna perłowa, ok. 5 max za kg. Tak było 2 lata temu, nie wiem jak tera ;)

      Usuń
    4. paleta 120 x 80 x 100 z Brazyli z Santos do Warszawy z ubezpieczeniem, odprawą kosztuje z pierwszej strony w googu około 1200 brutto za 300KG , 300 kg x 5 zł to 1500zł,+ VAT chyba 8%, ale załóżmy, że 23% to 1846zł+1200 przesyłka za 300KG, cła chyba niema?, to 10zł brutto za 1KG, a te 5zł to w dodatku w detalu ? :P Oj Ciocia proszę o kontakt, truskawkowaskrzynka at gmail.com ;)

      Usuń
    5. Poważnie, czy ludzie, których znasz w Peru mogliby pomóc kupić towaru? już głupia europaleta zmieści 600KG kaszy.
      Obecnie cena w Polsce za EKO to 36zł w sklepach i 29zł na allegro. Rozumiem, że za 5zł można było kupić nieEKO. Ale nadal, jestem zainteresowany, sam dla siebie bym chciał jeść i dla środowiska vegan. W końcu to zaczną sprowadzać, bo jest tylko EKO dostępna, to coraz popularniejsze źródło pełnowartościowego wegańskiego białka, trzeba dostać się na fale zawczasu.

      Usuń
  7. Wybacz, że się nie odzywam ale jestem cały czas nad morzem a Internet chodzi jak chce. Odezwę się jak dowiem się czegoś wiecej i napiszę wiadomość. Myślę , że Ci ludzie by pomogli ale pewnie za jakiś grosik od tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No problemo, No stress, Thx. Miłej plaży.

      Usuń