środa, 24 lipca 2013

Dębki i świnka morska- Bożenka

Od 2 lipca siedzimy nad morzem. Jest pięknie. Pogoda dopisuje od samego począku i nawet moja "szlachetna" biel dostała w końcu rumieńców.

Do Dębek przyjeżdżam od zawsze. Kiedyś z rodzicami i całą rodzinką na kilka samochodów, a teraz z narzeczonym i świnką Bożenką, rzecz jasna. Pamiętam, jak na ul. Spacerowej nie było jeszcze kostki, a z udeptanej ziemi wystawały korzenie. Wszystko było takie dzikie, kilka straganów z kołami do pływania, ręcznikami, pompowanymi orkami.. Teraz- sklep na sklepie, knajpa na knajpie, - i wszędzie te tatuaże z henny.
Chodzimy sobie troszkę dalej od tłumów- w stronę Karwińskich Błot. Lubię leżeć tak swobodnie, bez ludzi, w ciszy, reflektować się szumem fal. Jeszcze podczas tego pobytu chciałabym zaliczyć nockę nad samym morzem w śpiworku.

Z jednej strony bardzo tęsknię za tym spokojem, naturalnością- przeszkadza mi wieczorne karaoke, które słychać na całe Dębki (na szczęście nie codziennie), sznur samochodów na deptaku i straszliwe ceny.
Wiem, że takie miejscowości utrzymują się z turystów, ale jak się siedzi ponac miesiąc to wali po kieszeni, a nie każdy przyjezdny to bogacz (np. ja). Na szczęście niedaleko jest Krokowa i autobus za 4zł, a także przyjeżdżający znajomi, robiący zakupy w marketach i na rynkach :).
Bożenka jest szczęśliwa. Gryzie trawkę naokoło domku, pasie się i opala. Mieliśmy próby wyjścia nad morze, ale wszechobecne podniecenie na widok świnki straszy ją bardzo  i wracamy do domku. Dzieci chcą głaskać, każdy chce zrobić zdjęcie- a Bożenka to "kot", sama decyduje kto Ją głaszcze :).

Codziennie chodzimy na zachód słońca, spacerujemy i oczywiście jemy !
Z wegańskich opcji "na mieście" można sobie wszamać frytki, placki ziemniaczane (jak się poprosi grzecznie bez jajka), pizzę i surówki. Widziałam też falafel, ale jeszcze nie próbowałam, bo odkryłam go tydzień temu. W innej knajpce jest falafel z hummusem i warzywami- odkryte kilka dni po wcześniejszym odkryciu.

Gotujemy sami. Oto wszystkie zdjecia jakie udało mi się zrobić (telefonem) i przesłać. Mam problem z netem i modlę się, aby ten post się opublikował.


Frytki,smażona cukinia i surówki.

Naleśnik z masłem orzechowym, owocami i płatkami w sosie truskawkowym
Placuszki ziemniaczane.

Bób gotowany po lewej, po prawej podsmażony z czosnkiem i majerankiem

Makaron z sosem pomidorowym, soczewicą i warzywami.

Bób smażony z czochem i majerankiem, buraczki i aloo matar.

21 komentarzy:

  1. Nie dziwię się, że wszyscy chcą głaskać twoją świnkę. Pamiętam jak chodziłam nad morze z moim kotem (który czuł się bardziej pieskiem) i wiele osób chciało robić swym dzieciom z nim zdjęcia...

    Niedługo też się wybieram nad morze i zastanawiam się jak to będzie z weganizmem na mieście, bo przez kilka dni na pewno będę bez dostępu do kuchni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My na szczęście mamy 2 palniki i normalną w miarę kuchnię. Może pasztety i masło orzechowe? Wiem, że "ile można" ale zawsze to jakieś rozwiązanie :). Może inne miejscowości oferują jakieś wege żarełko! Trzymam kciuki!

      Usuń
  2. Piękne są Wasze wakacje. Podglądam sobie tego bloga po cichu i podziwiam piękną Bożenkę. Możliwość zamieszkania ze świnką to moje wielkie marzenie więc bardzo Wam zazdroszczę tego zaszczytu:))) Całusy dla Bożenki:))) A papu wygląda apetycznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie dziwię się zainteresowania świnką, sama bym chyba chciała Bożenkę pogłaskać, ale oczywiście nic na siłę :)
    A mogłabyś napisać tak w ogóle, o czym przede wszystkim trzeba pamiętać, jak się ma świnkę pod opieką?
    Zazdroszczę morza, ja byłam tylko nad zimnym jeziorem, gdzie komarów i imprezujących małolatów bez liku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu też grasują komary! :)
      Świnka jest mieszanką charakterów kota, psa i cholera wie czego :). Pamiętać trzeba o wszytkich kablach w górze, sznurówkach z butów wysoko na szafce i o tym, żeby nie weszła na głowę. Lubi rządzić, podgryzać wszystkich naokoło. Na szczęście mnie traktuje jako mamusię i nie ustawia po kątach :)

      Usuń
  4. Jejku jak ja dobrze wspominam Karwieńskie Błota, Karwię, Dębki kilka lat temu. Koniecznie muszę tam wrócić, pamiętam traumę jak zobaczyłam zagęszczoną plażę w Jastrzębiej Górze np. - masakra. Mam nadzieję, że znajdę więcej tak spokojnych miejsc. :) Bo mnie już nie kręcą jakoś dawno te automaty z grami, a nawet lody czy gofry, no gofry ewentualnie. :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurde, czy ten tucznik, znaczy locha wyrośnie na 300 KG? to by było super, nie to co ruscy i ich niedźwiedzie w bloku na 10 piętrze, ale też czad ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Tucznik srucznik ;). To Bożenka! Nie wyrośnie taka wielka, ona ma 23kg i już większa nie będzie, chyba, że przytyje. To miniaturka, mieszka na 1 piętrze- wcześniej na 3 w centrum Łodzi ;).

    OdpowiedzUsuń
  7. pyszne to Wasze nadmorskie jedzonko :) a Bożenka...słodzinka :)Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wczoraj koło 23:00 mieszam sobie kaszę z chilli studząc jednocześnie w oknie, i dostrzegam, że ktoś zamówił sobie wielką pizze. Pan dostawca ledwo idzie. Hah, zdrowa pizza - taka myśl, ciekawe czy byłoby branie? Koleżanka Czapka mogłaby się pochwalić paroma pomysłami na to, com?

    OdpowiedzUsuń
  9. Kilka postów niżej jest pizza z kaszą gryczaną ;).
    Jak wrócę do Łodzi z wakacjowania będę piekła pizzę! A póki co tu w Dębkach zajadamy się pizzą bez sera wypchaną po brzegi warzywami. Można :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim marzeniem jest raczyć się Twoimi pizzami, na Boga, to musi być roskosz...Jak będziesz robić to dawaj mi znać proszę, zamówię Ci kuriera, to zapakujesz mi ze 2 kawałki proszę, jeden dzień w drodze powinna wytrzymać jak będą chłodniejsze dni! ;>

      Usuń
    2. Rety jakie komplementy, aż miło. Kurierem poślę, do 15kg 14 zł ;). Więc 15kg pizzy mogę upiec hyhy

      Usuń
    3. Ależ tam komplementy, po prostu chciałbym się smacznie naż..najeść :) U mnie w domu rzadko było smacznie, żeby nie powiedzieć, że czesto było ble, zwłaszcza rzadko bez mięsnie smacznie, więc jak spotykam takich czarodziejów jak Ty, to bym gęby od michy nie odstawiał. Zrobiłem kaszkę według przepisu z Show blogerów, lecz marna to imitacja tego com kosztował z rąk Twoich :) Pozdrowionka.

      Usuń
    4. Najlepsze żarcia moim zdaniem to takie przygotowane w jednym garze, szybkie, bez brudzenia wielu naczyń. ;] U mnie w domu często było bezmięsnie bo mama bardzo rzadko jadała mięso, ale jednak cały czas było. Ale ja jestem z Mazur i potrawy z ziemniaków wymiatały nawet jak byłam mięsojadem- babka ziemniaczana (potrawowa miłość mojego życia, zaraz za aloo palakiem mojego szwagra z ziemniaków i szpinaku).

      Usuń
    5. I słusznie, ja też się nie pier..le z garnkami ;> A ziemniaki to umiem tylko gotować. Mama boi się żółtych ziemniaków, bo mówi, że to świńskie, a pan na bazarze mówił, że żółte to więcej skrobi i szlachetniejsze i smaczniejsze... to o co z tym chodzi? ja w życiu jadłem chyba tylko 2 rodzaje irys i irga, z czego jedna z nich zdecydowanie smaczniejsza, chyba irys.

      Usuń
  10. Skąd masz taką świnkę?słodka jest, też chciałam kupić ale nie wiem gdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się nie kupuje, tylko jedzie na wieś i ratuje...

      Usuń
    2. Kupiłam pod Koninem. Jeśli nie masz cierpliwości, czasu, to odradzam kupowanie świnki, ponieważ później różne kwiatki wychodzą, ludzie oddają itp. To nie pies, to nie kot. To oddzielny byt myślowy ;).

      Usuń
  11. Kilka kilometrów na wschód, w kierunku Władysławowa, ze 4 km za Karwią jest Ostrowo - malutka wioska, gdzie jest dużo większy spokój, mniej nachalnych sprzedawców, polecam.

    OdpowiedzUsuń