czwartek, 24 kwietnia 2014

Ziemia, My i plastik.

Światowy Dzień Ziemi jest zawsze na wiosnę. Prawda jest taka, że powinniśmy codziennie obchodzić ten dzień! Musimy się nauczyć wdzięczności za to, że jeszcze mamy jak i gdzie żyć. 




Ostatnie posty z bloga Marii dały mi do myślenia. Oczywiście staram się nie mieć w domu jednorazowych torebek, tak samo jak staram się nie zagracać bezsensownymi rzeczami. Ale pisząc to, patrzę na prawie skończoną wodę gazowaną w butelce i jest mi przykro, że to robi tyle syfu i szkodzi, a ja się do tego przyczyniam kilka razy w tygodniu! 

Fala plastiku zalewa nas od kilkudziesięciu lat, a my wciąż cieszymy się, jak dostaniemy plastikową torebkę do zakupów za darmo. I to jest ta nasza nieświadomość, to "lepsze życie" bo wszystko jest kolorowe,"ładne" i tak jest w telewizji. Każda nasza sklepowa decyzja niesie za sobą pokłady syfu. Kosmetyk, woda, gotowe jedzenie, a nawet warzywa czy owoce owinięte w folie. Rety, jaki żal.

Co robię póki co:

- nie wstydzę się zebrać leżącej folii czy śmiecia i wrzucić do kosza
- nie śmiecę
- jestem wdzięczna za każdy kawałek zieleni jaki widzę
- mam torby materiałowe, które noszę zawsze przy sobie w razie zakupów
- grzecznie upominam, gdy ktoś śmieci- bo widocznie nie wszyscy są świadomi tego, co robią (to nie wstyd, ja też wielu rzeczy nie jestem świadoma, każdy ma czas na zmiany)

Co przemyślałam podczas pisania tego postu:

- nie kupię sałatek w plastikowych pojemnikach
- nie usprawiedliwię się więcej "dzisiejszymi czasami"
- nie będę piła wody i napojów z plastikowych opakowań
- dość foliówek na kanapki czy worków na śmieci, czas pomysleć o innych rozwiązaniach, np. noszenie żywności w słoiku do pracy :)
- kupię bidon lub będę piła ze szklanej butlelki "na mieście"
- ograniczę zakup kosmetyków i sama zacznę robić swoje, które będę trzymała w szklanych butlach (napiszę o tym więcej, w którymś kolejnym poście)
- przeszukam piwnicę w celu znalezienia szklanych alternatyw 
- zamienię mydło w płynie na mydło w kostce w papierowym opakowaniu
- przedmioty z tworzywa, które posiadam, typu pudełka na żywność, na przyprawy, zużyję aż do "ostatniego tchu"
Zastanawiam się: 

- co z kosmetykami do makijażu? (są jakieś alternatywy dla plastikowych opakowań?)
- co z szamponem do włosów i pastą do zębów?


Co wiem?

Wiem, że jestem świadomą osobą. Wiem, że nie da się zrezygnować ze wszystkiego, bo w każdym przedmiocie w domu występuje plastik (chociażby w komputerze na którym skrobię ten post). Można świetnie wykorzystać zużyty już plastik. Ale- dlaczego ja jako jednostka mam nie spróbować zrobić czegoś więcej dla Planety?  Nie ma nic lepszego niż świadomość, że robisz coś dobrego nie tylko dla siebie.
Proszę Was o wsparcie, alternatywy, może macie więcej wiedzy, którą możecie się podzielić i przekazać. Wszyscy tego potrzebujemy.
Z zielonym pozdrowieniem!

Dominika



4 komentarze:

  1. Od z górą miesiąca piję tylko wodę z kranu - tutaj w Otwocku jest równie dobra, jak łódzka kranówa ;) - a jeśli porównać smakiem ze sklepową - moim zdaniem nie do odróżnienia, szczególnie jeśli piło się (tak jak ja) wodę niegazowaną, bez dodatkowego smaku (takie wody nie smakują mi już od dawna, ale niestety mój luby je uwielbia). Też staram, się ograniczać foliówki, a jeśli już je mam, to wykorzystuję, tak samo jak opakowania plastikowe, "do ostatniego tchnienia". Poza tym puszki, plastikowe słoiczki po kremach do ciała itp., świetnie sprawdzają się jako doniczki lub podstawki do nich. Staram się nie wyrzucać porządniejszych opakowań plastikowych - na pewno przydadzą się przy wycieczkach za miasto, na imprezową sałatkę czy do pracy przy roślinach na balkonie. No i na szczęście jest u mnie segregacja odpadów, więc to, co już wyrzucę, jest (przynajmniej w teorii, mam nadzieję, że i w praktyce) sensownie zagospodarowywane. Aha, no i od wielu lat praktykuję takie "dziwactwa" jak sikanie pod prysznicem (niektórym wydaje się to obrzydliwe, choć nie rozumiem, dlaczego - skoro już jestem pod prysznicem i się myję, to po co mam wyskakiwać na kibel? :P) i wykorzystywanie papierowych kartek "do bólu" - jeśli jakaś część jeszcze nie jest zapisana, to nadal można tam coś zanotować. Także wszelkie kserówki mają drugie życie. No i jeszcze mam to szczęście, że gdybym pewnego dnia postanowiła jednak składować swoje odpady "bio" na kompost, to mam u kogo to zrobić :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Woda z kranu jest spoko , to fakt. Jak mieszkałam w Olecku to normą było picie kranówki, w Łodzi się bałam bo miasto itp ale wszyscy zgodnie twierdzą, że jest zdrowa, więc niech tak będzie! :)
      Słoiczki też wykorzystuję po kilka razy, takie od bulionu warzywnego trzymam na przyprawy. Z kratkami też dobry pomysł. Chciałabym potrafić ogarnąć wszystkie pomysły umysłowo i dać radę namawiać ludzi do przemyślenia zanim coś kupią, postaram się ile mogę:)!
      My też możemy składować bio, ale zrobili nam taką cholerną segregację w śmieciach, że nic a nic nie ogarniam, jak segreguję, to przy wyrzucaniu widzę, że i tak sąsiedzi mają to w nosie.:/

      Usuń
  2. Co z pastą do zębów z której straszliwie szkodzi też fluor (zwapnia szyszynke) ? Ja robię domową i trzymam w słoiczku po najmniejszym koncentracie pom. Pasta jest świetna, wzmacnia i wybiela zęby, nie odkłada się teżkamień. Bardzo polecam. Jest tłusta ale można przywyknąć. http://www.akademiawitalnosci.pl/przepis-na-paste-do-zebow-bez-fluoru/ Pozdro. Viola

    OdpowiedzUsuń